“Musisz poważnie potraktować swoje marzenia.”

To zdanie wypowiedziała na sesji moja terapeutka. A chwilę po nim zmieniło się wszystko. Usłyszałam je w czasie, w którym zmagałam się z wypaleniem. Praktycznie na każdym polu mojego życia. Byłam w ogromnym kryzysie. Takim z obezwładniającą niemocą ‘na dzień dobry’ i niepewnością, co dalej z moim życiem, które tak bardzo kochałam, a które nagle zostało mi zabrane przez depresję.

 kiedy Ona – siedemdziesięcio kilkuletnia przewodniczka spojrzała mi głęboko w oczy i wypowiedziała to zdanie wyraźnie z naciskiem na każde pojedyncze słowo, poczułam, jak się prostuję i przytomnieję. Obudziłam się z letargu.

W moim ciele rozlała się moc i sprawczość, a w sercu rodziła się żarliwa decyzja. Taka, która jest najważniejszą obietnicą złożoną samej sobie.

Poczułam, że po raz kolejny chcę wziąć życie w swoje ręce i zbudować je na nowo – w zgodzie z tym, czego pragnę. Czego w sumie pragnęłam od dawna, ale codzienność, gonitwa między pracą a domem, między mężem a dziećmi, życie w kulturze typu ‘więcej, szybciej, bardziej!’ i zadaniowość, w której się zatraciłam, odcięły mnie od tego żywego miejsca w środku, dzięki któremu wiesz, kim jesteś, czego chcesz i po prostu idziesz za tym.

Tak też zrobiłam w tamtej chwili. I robię już każdego dnia. Traktuję poważnie moje marzenia i urządzam się w życiu w zgodzie tym, co mam w sercu. Codziennie na nowo wychodzę sobie na spotkanie. Czuję, jak pulsuje we mnie życie. Marzę dużo i z rozmachem. A potem działam i dzień po dniu tworzę życie, jakiego pragnę. Bo bez kontaktu ze swoją esencją jest ono tylko nudną dwuwymiarową egzystencją. 

Mam za sobą kilka dużych kryzysów i mnóstwo małych. Z jednej strony gdybym miała wybór, wolałabym ich uniknąć. A z drugiej fascynują mnie. Bo choć początkowo odzierają nas ze wszystkiego, co znane, dają w zamian to, co najcenniejsze – piękną prawdę o tym, kim w głębi duszy jesteśmy i życie tak cenne, o którym same nigdy byśmy nie pomyślały. Świadomie przeżyte budują psychiczną odporność i budzą naszą moc. 

Jeśli jest ci źle w życiu, wiedz, że przyszła pora na zmiany. I na decyzję, żeby w końcu potraktować swoje pragnienia poważnie. 

W głębi duszy już to wiesz. Czas zbudować na nich nowe życie.

Moja droga zawodowa

Jestem wykształconą kobietą. I wiem, że będę kształcić się dalej. Rozwój sprawia mi frajdę i inspiruje do nowych kierunków w pracy z kobietami. Jestem doktorem psychologii i psychoterapeutką. Pracowałam w miejscach, które nauczyły mnie mnóstwo o tym, czym jest kryzys w życiu kobiety i jak mogą w nim być, żeby przejść go świadomie i odnaleźć w nim na nowo sens swojego życia. 

Były nimi między innymi Edinborough Women’s Aid, Centrum Praw Kobiet, Fundacja Ernesta, Instytut Psycho-Immunologii IPSI czy Centrum Onkologii. Zajmuję się również psychologią niepłodności w autorskim projekcie PŁODNIK.

Od kilkunastu lat szkolę się w psychoterapii zorientowanej na proces. 

11 lat temu stworzyłam Drogę Kobiety – przestrzeń, która skradła moje serce, przynosi spełnienie i chęć na więcej!

Pracuję z kobietami, które przechodzą przez życiowe kryzysy. Pomagam im znaleźć w nich źródło osobistej mocy i dzięki nim poznać się głębiej. A czasem po raz pierwszy w życiu. Pokazuję im, że słusznie przeczuwają – po drugiej stronie kryzysu jest coś więcej – życie w lekkości, podążanie za tym, co prawdziwe i odwaga, by żyć na własnych warunkach. 

Robię to podczas warsztatów, kursów i w psychoterapii. 

Chcę, żebyś poczuła swoją sprawczość i stawała się spełnioną kobietą. Żebyś przekonała się, że rozwiązania są w Tobie. I sięgała w życiu po to, czego pragniesz. Z lekkością!

Uwielbiam kobiety za ich moc, czułe serca i niezłomność w docieraniu do prawdziwej siebie.

Ciekawostki z życia prywatnego

Mam mnóstwo marzeń. Na przykład takie, żeby wziąć udział w warsztatach Clarissy Pinkoli Estes, autorki książki “Biegnąca z wilkami”. Albo takie, żeby pojechać na koncert Andrea Bocelliego w Teatro del Silenzio w Toskanii. Chciałabym zobaczyć kiedyś z bliska wieloryba, żeby świeże jagodzianki były przez cały rok, a na świecie więcej miłości, a mniej władzy.

Moim miejscem mocy są Włochy. Nad moim biurkiem wisi zdjęcie domu na Sardynii, w którym kiedyś zamieszkam.

Moją duchową nauczycielką jest Marion Woodman. 

Rano lubię wypić cappuccino z Livorno. Zawsze bez cukru i koniecznie z Mężem.

Nie lubię pożyczać książek. 

Ufam życiu i jego mądrości. 

Jestem niezłomna.

PRZECZYTAJ INNE MOJE ARTYKUŁY

ZAPISZ SIĘ na NEWSLETTER

Chcesz żyć po swojemu? Przestać słuchać tego, co o Tobie mają do powiedzenia inni? Jesteś w dobrym miejscu! Tu odpoczniesz jak po długiej, trudnej podróży.

IMIĘ

ADRES EMAIL