Ile czasu i energii poświęcasz na zadowalanie innych?
Ile rzeczy robisz, bo się tego od Ciebie oczekuje? Bo tak wypada albo trzeba?
Dobra córka. Dobra uczennica. Dobra żona, matka i pracownica.
Trening od małego w byciu grzeczną dziewczynką działa, choć jesteś już dorosła. Aż pewnego dnia orientujesz się, że ktoś nabija cię w butelkę. Może nawet ty sama, bo łudzisz się, że jak będziesz dla wszystkich taka dobra, to dostaniesz od nich w zamian to samo. Tyle samo troski, uwagi, poświęceń, zaangażowania. A tymczasem oni mają swoje sprawy często ważniejsze od ciebie.
Gdzie JA w tym wszystkim jestem? – pytasz samą siebie.
Dość! Buntujesz się. Czasem po raz pierwszy w życiu. Najpierw po cichu, tam w środku. Na razie zaciskasz gardło i trzymasz to w sobie. Jeszcze łudzisz się, że jakoś to przełkniesz. Przecież nie rozwalisz teraz tego wszystkiego od środka, bo coś ci nie pasuje, prawda? Inni są zadowoleni. Nie będziesz na tyle wredna, żeby im to odebrać, więc nie wymyślaj.
Ale w środku ciśnienie rośnie i pewnego dnia kropla przelewa czarę goryczy. Wku*%$¥sz się. I to tak na maksa. Bo teraz widzisz jak na dłoni, że lata treningu w byciu grzeczną dziewczynką sprawiły, że inni zaczęli wygodnie żyć kosztem ciebie. I co gorsze – ty się na to godziłaś. Do dziś.
Od teraz zanim się za coś weźmiesz, pytaj siebie: czy JA tego chcę? A odpowiedzi są dwie:
tak, chcę i nie chcę. Kropka.
Czasem się pomylisz i błędnie rozpoznasz to w sobie. Ale nie przejmuj się, tylko ćwicz. To ten właściwy trening – w stawaniu się dorosłą kobietą i wybieraniu tego, co jest zadowalające dla Ciebie. Wkurzysz tym parę osób, bo to nie będzie spełniało ich założeń o tobie. I to będzie znak, że jesteś na właściwej drodze!








